Jak sąd ustala wysokość alimentów?

W sprawach o alimenty Sąd nie działa według żadnej tabelki ani procentu od wypłaty. Ustalając wysokość alimentów, zestawia ze sobą dwie wartości: usprawiedliwione potrzeby dziecka oraz zarobkowe i majątkowe możliwości rodzica zobowiązanego do ich pokrywania. Dopiero starcie tych dwóch elementów daje konkretną kwotę. Dzisiaj wyjaśniam, co się za nimi kryje. Dlaczego to właśnie one, a nie sama wysokość pensji na umowie, decydują o wyniku sprawy.

Dwa filary obowiązku alimentacyjnego

Punktem wyjścia jest art. 133 § 1 k.r.o., zgodnie z którym rodzice są obowiązani do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. To przepis, który w ogóle otwiera drogę do żądania alimentów.

Zakres świadczeń alimentacyjnych, czyli wysokość alimentów zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Sąd Najwyższy podkreślał wielokrotnie, że te dwie przesłanki wzajemnie na siebie rzutują: to, w jakim stopniu możliwości rodzica zostaną wzięte pod uwagę, zależy też od zakresu i charakteru potrzeb dziecka, i odwrotnie.

Czym właściwie są „usprawiedliwione potrzeby” dziecka

To pojęcie celowo nie ma definicji ustawowej. Nie da się bowiem go zamknąć w jednym wzorze, bo każde dziecko i każda rodzina to inna sytuacja. Sąd Najwyższy w uchwale pełnego składu Izby Cywilnej i Administracyjnej z 16 grudnia 1987 r. (III CZP 91/86, OSNC 1988/4/42) przyjął jednak pewien uniwersalny kierunek: przez usprawiedliwione potrzeby rozumie się te, których zaspokojenie zapewnia dziecku – odpowiedni do jego wieku i uzdolnień – prawidłowy rozwój fizyczny i duchowy.

W praktyce oznacza to coś więcej niż samo przetrwanie. Usprawiedliwione potrzeby nie ograniczają się do „minimum egzystencji”, czyli wyżywienia, odzieży i dachu nad głową. Obejmują też potrzeby niematerialne, tj.  edukację, rozwój zainteresowań, kulturę, wypoczynek. Przy dziecku chorym lub z wyzwaniami rozwojowymi zakres ten obejmuje  także leczenie, rehabilitację czy terapię ponad standardowy poziom. Rodzice, stosownie do swoich możliwości, mają zapewnić dziecku środki na zaspokojenie zarówno potrzeb fizycznych, jak i duchowych.

Kluczowe jest tu jeszcze jedno, tzw. zasada równej stopy życiowej. Dziecko ma prawo żyć na takim samym poziomie jak jego rodzice, niezależnie od tego, czy mieszka z nimi, czy osobno. Nie chodzi przy tym o mechaniczny, arytmetyczny podział dochodów rodziców, lecz o to, by potrzeby dziecka, z uwzględnieniem jego wieku, stanu zdrowia i kierunku kształcenia. Jeśli rodzic prowadzi zamożne życie, korzysta z drogich wakacji czy nowego samochodu, trudno bronić tezy, że na dziecko nie stać go poza absolutnym minimum.

Możliwości zarobkowe rodzica – nie to, ile zarabia, tylko ile mógłby zarabiać

To punkt, który najczęściej budzi emocje po stronie rodzica zobowiązanego do płacenia, a jednocześnie jest jednym z najsilniejszych narzędzi rodzica dochodzącego alimentów. Możliwości zarobkowe i majątkowe w rozumieniu art. 135 § 1 k.r.o. to nie to samo, co aktualne, wykazane w dokumentach zarobki. To środki, jakie zobowiązany mógłby i powinien uzyskiwać przy pełnym wykorzystaniu swoich sił fizycznych, kwalifikacji i zdolności umysłowych,  o ile nie stoją temu na przeszkodzie realne warunki społeczno-gospodarcze lub ważne przyczyny (np. stan zdrowia).

Innymi słowy Sąd bada potencjał, nie tylko PIT. Ma to ogromne znaczenie w sprawach, w których zobowiązany rodzic nagle „traci” dobrze płatną pracę, przechodzi na najniższą krajową albo deklaruje dochód rażąco niedopasowany do posiadanych kwalifikacji. Przykładowo inżynier na jednej ósmej etatu za pensję minimalną to scenariusz, który sądy widują regularnie i traktują z dużą dozą ostrożności.

Co więcej sama trudna sytuacja finansowa, niższe zarobki czy zadłużenie to za mało. Co więcej, zaciągnięcie kredytu czy pożyczki przez zobowiązanego nie może zasadniczo ograniczać środków należnych dziecku na utrzymanie – rodzic, planując swoje wydatki i zobowiązania, powinien mieć na względzie ciążący na nim obowiązek alimentacyjny, a nie odwrotnie.

Osobiste starania też się liczą

Warto pamiętać, że obowiązek alimentacyjny nie musi być wyłącznie pieniężny. Zgodnie z art. 135 § 2 k.r.o. wykonanie tego obowiązku może w całości lub w części polegać na osobistych staraniach o utrzymanie i wychowanie dziecka. Z reguły dotyczy to rodzica, który na co dzień sprawuje bezpośrednią pieczę, gotuje, wozi na zajęcia, zajmuje się dzieckiem w czasie choroby. Wówczas obowiązek pieniężny pozostałych zobowiązanych (drugiego rodzica) polega na pokrywaniu kosztów utrzymania lub wychowania dziecka. Osobiste zaangażowanie jednego rodzica nie zwalnia więc drugiego z finansowego udziału – jest z nim rozliczane równolegle, a nie zamiast niego.

Trzeba też podkreślić, że na zakres świadczeń alimentacyjnych nie wpływają świadczenia z pomocy społecznej ani z funduszu alimentacyjnego (art. 135 § 3 k.r.o.) to instrumenty pomocnicze, uruchamiane wtedy, gdy zobowiązany nie płaci, a nie substytut jego obowiązku.

Podsumowanie

Wysokość alimentów nie wynika z żadnego sztywnego przelicznika ani procentu od pensji. Sąd zestawia usprawiedliwione potrzeby dziecka, rozumiane szeroko, jako to, co zapewnia mu prawidłowy rozwój na poziomie zbliżonym do stopy życiowej rodziców  z możliwościami zarobkowymi i majątkowymi rodzica, czyli tym, co mógłby on zarabiać przy pełnym wykorzystaniu swoich kwalifikacji, a nie tylko tym, co aktualnie wykazuje w dokumentach. Dla rodzica dochodzącego alimentów oznacza to, że warto dobrze udokumentować zarówno realne koszty utrzymania dziecka, jak i rzeczywisty potencjał zarobkowy drugiej strony, zwłaszcza gdy podejrzewa się zaniżanie dochodów. Dla rodzica zobowiązanego, że powoływanie się na niskie zarobki czy zadłużenie samo w sobie rzadko wystarczy, jeśli sąd uzna, że mógł zarabiać więcej. Ponieważ ocena tych okoliczności zawsze jest indywidualna i mocno zależy od zgromadzonego materiału dowodowego, w sprawach alimentacyjnych warto zadbać o właściwą strategię procesową od samego początku.

Autorem jest adwokat Agnieszka Jakubowska-Gregier prowadząca Kancelarię Adwokacką w Piasecznie. Kancelaria specjalizuje się m.in. w prawie rodzinnym – w sprawach o alimenty, rozwód, władzę rodzicielską i kontakty z dzieckiem.